Ania i Edyta
WarszawaDrogi Panie Ryszardzie!
Dziękujemy za oprowadzenie nas po Maderze z anielską cierpliwością, stalowymi nerwami i poczuciem humoru godnym stand-upera :).
Dziękujemy za każdą opowieść – był Pan jednocześnie encyklopedią życia wyspy, narratorem życia wyspiarzy, świetnym przewodnikiem, opiekunem grupy, kierowcą, doradcą kulinarnym i specjalistą od sytuacji kryzysowych, ambasadorem polskiej społeczności, kocim karmicielem i botanicznym pasjonatem.
Dzięki Panu każda araukaria, strelicja i bananowiec otrzymały swoją chwilę sławy. A my już wiemy, że pod górę jest zawsze dalej niż się wydaje, wiatr na klifach potrafi zrobić darmowy lifting, a dwie panie potrafią zadać więcej pytań niż Google w godzinach szczytu.
Dziękujemy za troskliwą opiekę nad grupą – za czujność, niczym u mamy na kolonii ("czapeczka, kurteczka, nie zgubcie się, uważajcie na siebie!"), za wprowadzenie w maderską kuchnię, tak że chcemy tu wrócić, aby ponownie skosztować niezapomnianej espady z bananem :)
Twoje dwie turystki
Ania i Edyta
